Przyszłość turystyki w Hiszpanii - czy zmiany obejmą również Majorkę?

top plaże na majorce

W ostatnich dniach odbył się w Lugo (Hiszpania)  I Kongres Narodowy dotyczący Turystyki Doświadczeń (Congreso Nacional de Turismo Experiencial). Dzięki opcji uczestnictwa online mogłam również wziąć w nim udział. Celem tego wydarzenia było umówienie przez specjalistów z różnych dziedzin aspektów „nowej turystyki XXI wieku”. Nie mogło się obyć bez poruszenia kwestii panującej obecnie pandemii i problemów z nią związanych w branży turystycznej. Poniżej znajdziecie kilka poruszanych na kongresie kwestii oraz moje własne refleksje na temat przyszłości turystyki w Hiszpanii. 

Czym jest turystyka doświadczeń?

Turystyka doświadczeń to pewnego rodzaju konsumpcja wrażeń podczas naszych wakacji i urlopów. Dzisiejsi turyści szukają przede wszystkim przygody i doświadczeń na wakacjach. Chcą autentyczności, bezpośredniego obcowania z lokalną społecznością i uczestnictwa w ich życiu codziennym. Czyli chodzi o to aby nie tylko posłuchać o tym jak się żyje w danym miejscu ale spróbować tego życia chociaż przez moment. Wiadomo, że tego typu turystyka jest droższa a po drugie nie jest dostępna dla mas. Dlatego wprowadzenie takiego modelu wiąże się z całkowitą restrukturyzacją obecnego modelu turystycznego w Hiszpanii. 

Czy Majorka jest autentyczną destynacją turystyczną?

Majorka, Wenecja, Paryż czy Barcelona w ostatnich latach stały się prawdziwym „parkiem atrakcji” a autentyczność wyróżnia się coraz bardziej poprzez jej brak. Konkretnie analizując sytuację Majorki pod względem autentyczności to ja, jako mieszkanka wyspy mogę zagwarantować, że można ją znaleźć ale prawdą jest, że trzeba się nieźle namęczyć. Sami mieszkańcy często ukrywają tą swoją autentyczność bo boją się, że ten ich ostatni skarb zostanie również wchłonięty przez głodnych wrażeń turystów. 

Drugim aspektem jest kwestia turystycznej inwazji na Balearach w ostatnich latach. Jeśli nasze wczasy kupujemy u organizatora, który sprzedaje miliony pakietów turystycznych w to samo miejsce a następnie zweryfikujemy flightradar, który pokazuje nam, że na lotnisku, na którym zaraz mamy wylądować samoloty dotykają pasa co 30 sekund (lub częściej) to raczej nie powinniśmy oczekiwać pustych plaż, autentyczności i Majorkańczyka witającego nas ensaimadą w ramach podziękowań za wizytę na wyspie…  Chcemy indywidualności i spokoju ale sami wchodzimy w szpony tłumów.

Czy w Hiszpanii nastąpi całkowita zmiana modelu turystycznego?

Hiszpania „odesłała” turystów do domu a drastyczny spadek PKB potwierdził tylko, że w ostatnich latach ten kraj był kawiarnią dla Europejczyków. Tanie i krótkie loty, klimat i luźny styl życia przyciągał tutaj wielu turystów na krótsze i dłuższe pobyty. Dopiero kiedy swobodne przemieszczanie się stało się dosyć utrudnione zorientowaliśmy się jak bardzo Hiszpanie są zależni od turystów. Szczególnie w regionach takich jak Katalonia, Baleary, Andaluzja czy Wyspy Kanaryjskie jest widoczne to jak bardzo gospodarka jest podporządkowana turystom. 

Turystyka zróżnicowana i zdrowa, ekonomia lokalna, technologia i innowacja to najczęściej padające słowa podczas konferencji o przyszłości turystyki w Hiszpanii. Wiadomo, że covid-19 zatrzymał całą turystyczną maszynę i nie wiadomo kiedy wróci ona do działania na pełnych obrotach. Specjaliści otwarcie mówią o zmianie modelu turystycznego a obecna sytuacja mogłaby pozwolić na całkowity reset. Potrzeba zmian i świeżości. Ludzie przecież pragną wrócić do podróżowania i prędzej czy później tak się stanie. A Hiszpania po okresie pauzy powinna swoich turystów zaskoczyć czymś nowym. Przyszłość turystyki w Hiszpanii zależy od tego jak wykonane zostanie „zadanie domowe”. Innowacja poprzez wprowadzenie udogodnień technologicznych, reorganizacja oferty turystycznej a nawet szkolenia personelu będą kluczem do sukcesu. Bo nawet pokojówka powinna znać podstawy angielskiego i potrafić pomóc klientowi w przypadku niedziałającej karty dającej dostęp do pokoju.  

Od teraz stawiamy na jakość a nie na ilość. Zmiany są możliwe a potrzebne są głównie chęci do pracy!

Krótko mówiąc chodzi o wprowadzenie selekcji na dobrego turystę i tego złego. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Czyli mile widziany turysta to ten, który jest skłonny do wydawania pieniędzy na miejscu a ten gorszy, to ten, który opłacił wszystko w kraju pochodzenia. Nie wiem czy Ci sami specjaliści, którzy popierają „nowy model” są świadomi tego, jak wiele firm utrzymuje się właśnie z tego „biedniejszego turysty”. Oczywiste jest, że obraz Hiszpanii jako kierunku wakacyjnego zmieniłby się całkowicie na bardziej luksusowy ale tym samym stanie się mniej dostępny dla przeciętnych turystów. 

Czy Majorka jest przygotowana na te zmiany?

Od siedmiu lat pracuję w sektorze turystycznym na Majorce. Bacznie obserwuję wszystkie zmiany i pojawiające się nowe możliwości. Weźmy pod uwagę rozwijającą się z roku na rok turystykę sportową. To właśnie tutaj od września do końca maja przyjeżdżają trenować kolarze z całego świata a coraz więcej lokalnych obiektów przystosowuje swoją infrastrukturę właśnie dla nich. To tylko przykład bo na wyspie przecież są inne  popularne dyscypliny sportowe. Co takiego oprócz sportu może jeszcze zaoferować Majorka? Gastronomię, obcowanie z naturą, góry, shopping, kulturę i dużo więcej…

Obecna sytuacja to idealna okazja do tego aby powiedzieć żegnaj turystyko masowa i witaj turysto indywidualny! Zawsze będą turyści, którzy szukają słońca i plaży ale te same osoby szukają również „czegoś więcej” a zadaniem specjalistów jest zweryfikować te potrzeby i na nie odpowiedzieć – doskonałą ofertą. 

Jednak pytanie, które należałoby postawić w tym momencie brzmi czy Majorka jest w stanie utrzymać się bez turystyki masowej? O jakiej liczbie turystów mówimy jeśli z listy usuniemy turystykę alkoholową, która nie jest tutaj mile widziana oraz turystów al-inclusive, którzy są obiektem sporów w ostatnich latach… Wniosek nasuwa mi się tylko jeden. Wraz z zmniejszeniem liczby turystów na Majorce należałoby ograniczyć liczbę miejsc noclegowych oraz stworzyć nowe stanowiska pracy w innym sektorze niezależnym od turystyki. Jeśli tak się nie stanie, to owszem, będzie mniej turystów, ale również większe bezrobocie i inne negatywne skutki wpływające na życie lokalnej społeczności. 

Cieżko jest debatować na temat przyszłości...

Tym bardziej, że pandemia w Hiszpani jeszcze się nie skończyła. Z jednej strony na konferencji, w której wzięłąm udział podejmowane są tematy dotyczące bliższej i dalszej przyszłości turystyki a tymczasem chociażby na Majorce zamykane są kolejne dzielnice z powodu wzrostów zachorowań na covid19. Czas pokaże, ale osobiście marzę o tym aby zobaczyć zmotywowanych do działania Hiszpanów. Sezon 2020 okazał się prawdziwą porażką i ciosem dla tutejszej turystyki. Tak opustoszałej wyspy nie widziano od ponad siedemdziesięciu lat. Przez ostatnie lata turystyka dla wielu była złotą rybką, która teraz gdzieś odpłynęła, miejmy nadzieję, że tylko na moment bo bez niej ani Majorka ani Hiszpania nie mają świetlanej przyszłości.