Czy ludzie na Majorce zmienili się przez pandemię koronowirusa? Jak wygląda życie na Majorce po pandemii?

Pamiętam jak na początku wprowadzania obostrzeń w marcu zastanawiałam się czy powitanie bez słynnych dwóch buziaczków i czy życie bez pełnych barów w Hiszpanii w ogóle jest możliwe. Teraz już po kilku miesiącach trwania w tej nietypowej sytuacji nadszedł czas na pierwsze wnioski. Niektórzy po przymusowej kwarantannie opuścili domy z ogromnym entuzjazmem inni ze strachem. 

Nie ma już powitalnych buziaczków na ulicy w gronie znajomych. A bary są jakieś taki cichsze...

Już nie zobaczymy witających się buziaczkami Hiszpanów, zostało to ograniczone nawet na bliższych, rodzinnych spotkaniach! Teraz musi wystarczyć nam wypowiedziane z daleka „hola, que tal”!

Pękające w szwach niegdyś wieczorową porą bary, słynne tardeos i poranki z charakterystycznym dźwiękiem obijających się filiżanek pełne ludzi wolno spieszących do pracy to też już obrazek wręcz historyczny! Zupełnie jakby ktoś znalazł magiczny pilot i z maksymalnej głośności wyciszył do połowy(?) regulatora! Czyli wprawdzie zostało jeszcze 50% ale to już nie jest to samo… Fiestas, w których tak licznie zawsze braliśmy udział – święta patronów miasteczek to esencja prawdziwej Majorki!

Gdzie uśmiech i gdzie ci turyści?

Idąc dalej, wszechobecne maseczki sprawiają, że nie widać przyjaznego uśmiechu mijającego nas Hiszpana. Nikt nie narzeka na „temporadę”(-sezon turystyczny), „guiris”(-turystów) ani nawet na robienie nadgodzin w hotelu bo większość osób pracy w tym sezonie nie ma!

W weekendy chodzimy spać wcześniej, o północy nie wyjdziemy wypić ginu z tonikiem bo już bary nie przyjmują kolejnych klientów. Północ w weekend to młoda godzina była – życie nocne dopiero się rozkręcało!

Co jest gorsze wirus czy kryzys ekonmiczny?

Również w tej kwestii nie do końca Hiszpanie są zgodni. Niektórzy uważają, że pieniądze można odzyskać a zdrowia nie i rok przerwy od turystów nie zaszkodzi. A z kolei inni otwarcie mówią, że albo umrzemy przez wirusa albo z głodu! Należy jedynie trzeźwo spojrzeć i stwierdzić, która opcja niesie większe ryzyko i prawdopodobieństwo.  

Wrzesień bez turystów na Majorce

Koniec sezonu… niektórzy zadają sobie pytanie jak można zakończyć coś co w ogóle się nie rozpoczęło… Oznacza to, że wyspa od września przejdzie w tryb zimowy mimo termometrów wskazujących jeszcze 30°!

Mamy połowę września a na wyspie kurorty pozamykane a turystów brak. To nie jest normalny widok a mieszkańcy wyspy zmierzą się z najdłuższą „zimą” od siedemdziesięciu lat! Będzie ciężko wszyscy to wiedzą, tym bardziej, że obiecana przez rząd hiszpański pomoc finansowana obecna jest jedynie w słownych obietnicach. 

Ta Majorka, która tak ambitnie walczyła w czerwcu i jako jedna z pierwszych kierunków otworzyła się na turystów zderzyła się z murem nie do przebicia Na mieszkańców wyspy czeka teraz najdłuższa „zima” w historii. Większość ludzi żyje z dnia na dzień i myślę, że część nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak trudne będą to miesiące.


Wszyscy specjaliści wprost mówią, że mieszkańcy Balearów zauważą największy spadek przychodów w historii. Prawdziwe „zamrożenie” w ekonomii zapowiadane jest na październik!

Zima będzie długa, a realne prognozy na sezon 2021 pojawią się dopiero w marcu! Najbliższe miesiące to najgorszy scenariusz jaki mógł spotkać Baleary! Kiedyś tak mało prawdopodobny, że aż niemożliwy… A jednak trzeba będzie się z nim zmierzyć!

Miejmy nadzieję, że hiszpański optymizm wystarczy aby przetrwać te najtrudniejsze momenty. 🤗

Zmiany, zmiany, zmiany...

Raczej nie ma osoby, która nie zauważyłaby, że w Hiszpanii zrobiło się strasznie cicho. Głośne rozmowy, otwarte do rana bary i dyskoteki to historia. Jest dziwnie, inaczej, niektórzy są już bardzo sfrustrowani. Nic nie jest takie jak przedtem. Konsekwencje tej sytuacji będą widoczne jeszcze przez długi czas a najgorsze jest to,  że kryzys cały czas się pogłębia!

Każda, nawet najgorsza sytuacja ma jakieś pozytywy. Bardziej dostrzegamy małe przyjemności, każde wyjście z domu, widok plaży czy gór cieszy dużo bardziej niż kiedyś. Promyki słońca czy ciepły letni powiew wiatry zrobiły się jakieś takie przyjemniejsze…