Historia turystyki na Majorce

Obecnie mamy taki czas kiedy po wielu latach turystyka na Majorce dosłownie wstrzymała oddech. Jeszcze kilka tygodni temu politycy i mieszkańcy kłócili się o to czy i jak ograniczyć turystykę alkoholową i statki wycieczkowe a teraz okazuje się, że wyspa przynajmniej przez jakiś czas całkowicie odpocznie od turystów. Nikt by się tego nie spodziewał nawet w snach! Zanim zaczniemy planować wszystko od nowa warto przyjrzeć się temu jak to się zaczęło, kiedy i skąd wzięli się pierwsi turyści na Majorce.

Na początek trochę statystyk

statystki

Jak to się zaczęło?

Niektórzy mówią, że pierwszymi turystami na wyspie byli Fryderyk Chopin i Jego ukochana George Sand w 1838 roku. Bo to historia ich pobytu przyciąga tłumy do pięknej Valldemossy.  A właściwie na samym początku nie chodziło o sam ich pobyt tylko o książkę napisaną przez George Sand „Zima na Majorce”. Książka ta została wydana we Francji, Belgii  a już w 1847 roku nawet w  Niemczech. 

Prawda jest taka, że Majorkę w XIX wieku odwiedziło mnóstwo ważnych osobistości. Pisarze, malarze, muzycy, biolodzy, geolodzy, znani lekarze, którzy w tamtych czasach opisywali podróże i miejsca w swoich książkach. 

Turystyka w dosłownym znaczeniu zaczęła się dopiero w połowie XX wieku. Chociaż pierwsze oznaki turystyki można było zauważyć już przed wojną domową w Hiszpanii czyli przed 1936. Wtedy odbywały się już pierwsze ważne loty na półwysep, rejsy a nawet przypływały statki wycieczkowe. Powstały też pierwsze kurorty w Palmie i w Cala d’Or. Dokładnie w 1934 roku powstało Aero-Taxi, które miało na celu organizowanie lotów turystycznych między Majorką  a półwyspem Hiszpanii.

Niestety w czasie wojny domowej rozwój turystyki został wstrzymany i musiał poczekać do lat 50.

W Niemczech po 1940 roku opisywano Majorkę w artykułach i książkach a w Hiszpanii w 1946 pojawiła się akcja „Miesiąc miodowy na Majorce”, która cieszyła się ogromnym powodzeniem. W 1951 roku Hiszpania podniosła się politycznie i ekonomicznie a dodatkowo niskie ceny sprzyjały rozwojowi turystyki. Wisienką na torcie było prawo, które pozwalało na budowanie turystycznej infrastruktury bez żadnych ograniczeń. To właśnie tej epoce zawdzięczamy ogromne bloki hotelowe przy samym morzu, często znajdujące się na terenie lub w pobliżu rezerwatów przyrody czy innych stref dzisiaj już wyjątkowo chronionych.

Pierwszy overbooking

W 1950 roku było tylko 5 tysięcy miejsc hotelowych a Majorkę odwiedziło 98 tysięcy turystów. Biura podróży w tamtych czasach wysyłały wszystkich chętnych. Przecież nie było programów do rezerwacji, e-maili itd. Zdarzało się tak, że na Majorkę dotarło więcej turystów niż miejsc. Łóżek szukano w prywatnych mieszkaniach aby gości jakoś ulokować. Popularne były też podróże dla singli. Wiadomo nie od dziś, że pokój jednoosobowy jest droższy. Więc żeby oszczędzać miejsce i ciąć koszty istniało coś takiego jak „Wakacje w ciemno”. Po przyjeździe do kwatery okazywało się, że mamy współlokatora. Niektóre przypadki zakończyły się ślubem inne trochę gorzej.

Turystyczne żniwa

Lata 60′ i 70′ to okres pierwszego boom turystycznego na Majorce. Majorka mogła oferować już ponad 260,000 miejsc turystycznych większość w hotelach ale były też prywatne kwatery. Coraz więcej ludzi rezygnowało masowo z rolnictwa na rzecz pracy w turystyce. Tereny, na których dzisiaj są kurorty turystyczne wcześniej nie miały większej wartości. Bogaci mieszkali w większych miastach a biedni zajmowali się rolą na wsiach. Rolnicy zaczęli masowo sprzedawać ziemie blisko morza za grosze. Dzisiaj większość z nich należy do zagranicznych sieci hotelowych a tutejsza ludność zamiast być teraz milionerami pracują w tych właśnie hotelach. Cóż za ironia losu, sprzedali swoją własną wyspę a teraz są zakładnikami turystów!

Wzloty i upadki

Na przestrzeni lat różnie to było. W latach 1974-1977 miał miejsce pierwszy spadek przez kryzys paliwowy. Ale szybko sytuacja wróciła do normy i liczba odwiedzających Majorkę dalej rosła. Do tego stopnia, że w 1978 wyczerpano „tanie” tereny do zabudowy turystycznej. Ceny zdecydowanie wzrosły, prawo się zaostrzyło i nie było już takiego wyboru. Najpierw na początku lat 90 nastąpił kolejny kryzys a potem wchodząc w XXI wiek odnotowano kolejny boom turystyczny przekraczając 10 milionów turystów na całych Balearach. Nareszcie zaczęto zdawać sobie sprawę z negatywnych konsekwencji społecznych i ekologicznych wynikających z turystyki. W 2008 roku miał miejsce kolejny kryzys ale już dwa lata później nie było po nim śladu. Ostatnie oficjalne dane z 2018 roku mówią o prawie 12 milionach turystów tylko na Majorce!

2020 i co dalej?

Turystyka tak jak wszystko ma swoje dobry i słabe strony, ma swoich zwolenników i przeciwników. Od kilku lat trwały różne kampanie antyturystyczne. Można było zobaczyć napisy takie jak „Tourists go home” lub „Tourism kills the city”. Faktycznie, zrobiło się na tej Majorce tłoczono w ostatnich latach. Co roku przybywa 20,000 nowych mieszkańców a jednocześnie liczba turystów też rośnie. Wyspa nie jest z gumy i ciężko jest pomieścić tyle osób jednocześnie. Ten wzrost widać przede wszystkich na drogach i po cenach nieruchomości. Ale nikt nawet w snach nie wyobrażał sobie, że wyspa może zostać całkowicie bez turystów z dnia na dzień. Ponad 80% PKB generuje właśnie turystyka, bezpośrednio lub nie. Bez turystyki gospodarka Majorki tak naprawdę nie ma racji bytu.

W tym momencie wyspa wstrzymała oddech. Nikt nie wie czy to potrwa tydzień czy miesiąc i potem wróci do normy. Czy jednak przeciwnie, nie ma mowy o chwilowym kryzysie i trzeba będzie zacząć wszystko od początku. Być może wiele osób straciło już swoje firmy inni pracę ale jeszcze to do nas nie dotarło? 

Czas pokaże jak to się potoczy…